Pericolo di morte

Nie ma to jak czytelny komunikat. Dobrze, ze przynajmniej czachę widać.

Pamiętajcie:

Non toccate i fili!  Pericolo di morte!

DSC_0325

Pamiątka ze spalonego słońcem i wysmaganego wiatrem Bari, Puglia.

Reklamy

No drink water

non potabile

Komunikat jasny, prawda? Możnaby się co prawda zastanowić, czy przypadkiem wersja angielska jest poprawna. Możnaby sprawdzić w słowniku chociażby. Możnaby wpaść na pomysł, że po angielsku może to ostrzeżenie brzmieć całkiem podobnie jak w językach romańskich. Ale kto by się tym przejmował? Przecież jesteśmy we Włoszech!

Rzym w styczniu

Zebrało mi się na tęskne westchnienia. Ech… W zeszłym roku o tej porze… ech…
W zeszłym roku o tej porze był Rzym (był dla mnie, bo nie wątpię, że stał tam i wcześniej, i później, i nawet do tej pory stoi). No więc był Rzym. Dla mnie zaskakujący, bo zaskakująco spokojny, przyjemny i jakiś taki normalny – jednak zimowy Rzym oglądany przez garstkę turystów i letni Rzym zalany hordami przybyszów z całego świata to dwie różne sprawy. Okazało się, że Rzym da się lubić.
Bo czy da się nie lubić miejsca, w którym pobyt zaczyna się od buteleczki Montepulciano na świeżym powietrzu?

rzym wino
Nie da się. Tak jak nie da się nie zauważyć owocowych drzewek na ulicy

rzym mandaryki
promieni słońca nad Tybrem

rzym most
par zajmujących ławki i ławeczki.

rzym para
I tak jak nie da się nie skosztować pieczonych kasztanów lub chciażby ciasta z kasztanowej mąki.

rzym castagnaccio
I jak wreszcie niemożliwym jest nietrafienie na Campo de’ Fiori

rzym campo

rzym campo warzywa i owoce
i w okolice Colosseo.

rzym koloseum
A na do widzenia kawa, włoska oczywiście.

rzym kawa
W tym roku los nie był tak łaskawy. Rzymu nie będzie. Będzie Amsterdam. Ciekawe czym mnie zaskoczy.